źródło: www.se.pl

Ogłaszam konkurs na najsypatyczniejszego zwierza politycznego!

Najbardziej urocze i sympatyczne zwierzę zostanie wybrane przez skromne jednoosobowe jury, w którego skład wchodzę ja, czyli Marek Migalski. Choć wybory te będą mało demokratyczne obiecuję, że nie wybiorę zdjęcia moich dwóch kotek (Naphta i Brini). Zwierzę musi być na tyle słodkie aby samemu Marszałkowi Komorowskiemu zadrżało serduszko i palec na spuście.

wtorek, 22 czerwca 2010

Febee z Krakowa

Gajowy niech się lepiej zajmie tym, co by jego mowy były krótkie, a kiełbasy tylko długie.
I niech sprawdzi, czy w jego wannie, woda też ma to do siebie, że spływa. Oby tylko
nie znalazły się tam żadne kaszaloty - wtedy raczej nie będzie miał przyjemności z wizytowania zalanych terenów...

Panie Jarosławie - Pan ma obowiązek wygrać te wybory. Rzeczpospolita nie może już sobie więcej pozwolić na żadne eksperymenta!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz